Spółka Asseta z Wrocławia specjalizuje się w zarządzaniu wierzytelnościami kilku funduszy sekurytyzacyjnych. Na swojej stronie zapewnia, że chce budować firmę, której ufają klienci i, w której chcą pracować najlepsi specjaliści, dlatego tworzy przyjazne i sprzyjające rozwojowi środowisko pracy.

Pani Marzena wystąpiła do wrocławskiej spółki w sierpniu 2025r. z wezwaniem do odbioru pojazdu marki Toyota lub o przesłanie dokumentów w sprawie możliwości demontażu ww. pojazdu. Czytelniczka wraz z nieistniejącym już Getin Noble Bankiem wpisana jest w CEPiK jako współwłaścicielka pojazdu. I tu jest problem. By zezłomować auto, potrzebna jest zgoda wszystkich jego właścicieli.

Spółka Asseta twierdzi, że właścicielem pojazdu jest jeden z funduszy sekurytyzacyjnych, którego wierzytelnościami zarządza. Spółka nie wyraziła chęci odbioru auta, jednak poprosiła czytelniczkę o jego zdjęcia: „aby Fundusz mógł wydać zgodę na demontaż pojazdu”. Tak Adam Wyczołek, pracownik Assety zapewnił w mailu w dniu 28 sierpnia 2025r.

Zdjęcia zostały wysłane. Minął rok, a zgoda nie przyszła. Co więcej, również do wydziału komunikacji nie wpłynęły dokumenty funduszu sekurytyzacyjnego potwierdzające rzekomą własność pojazdu.

Dlatego 21 września czytelniczka napisała do Assety:

Minął rok, samochód nadal jest nieodebrany, nie ma także żadnej odpowiedzi. Wzywam do odpowiedzi i stanowiska do dnia 23 września.

23 września Wyczołek odpisał jej, że 11 września zmienił się zarządzający Funduszem. Zapewnił, że przekazał maile czytelniczki, zdjęcia pojazdu oraz wniosek o zgodę na zezłomowanie nowemu TFI.

Cierpliwość pani Marzeny najwyraźniej się skończyła, gdyż 2 października napisała do Assety:

„Skoro fundusz twierdzi, że jest właścicielem auta, to proszę w trybie pilnym odebrać go do 15 października br. Później możecie Państwo sobie czynić wszelkie ustalenia.

Do tego czasu (15 października) wyznaczam także termin na zezłomowanie pojazdu. W tym celu proszę poczynić ustalenia z wydziałem komunikacji i poinformować mnie o nich”.

Do dzisiaj nie otrzymała odpowiedzi. Poprosiła redakcję o pomoc.

Sprawa objęta przez MDSS. 

M. Branicka

Ludwika Stas

foto: Pixabay

Udostępnij