Przedruk artykułu, jaki ukazał się na łamach gazety Życie Skierniewic 4 sierpnia 1994r.

 

Była skazana na śmierć

    Mieszkanka Skierniewic Marta Król opowiada, jak pod koniec lat sześcdziesiątych w wieku 29 lat zachorowała na zapalenie oskrzeli. Zaordynowano penicylinę. Po piątej iniekcji pacjentka poczuła się gorzej, wykryto krew w moczu. Konieczne okazało się umieszczenie chorej w szpitalu. Lekarze nie szczędzili wysiłku, jednak bez widocznych rezultatów. Po czterech tygodniach hospitalizacji stan chorej pogorszył się do tego stopnia, że chora puchła, z opuchlizny pękało jej ciało, była coraz słabsza, a z całej powierzchni ciała wydostawała się ciecz o zapachu moczu. Ordynator urologii informował rodzinę, że jest w stanie wyleczyć chorą i nie wyrażał zgody na przewóz do szpitala klinicznego w Łodzi, odmawiał rozmów z mężem chorej. Później twierdził, że pacjentka ma już policzone godziny i nie ma na całym świecie leku na jej chorobę. Skoro kobieta ma umrzeć, niech to stanie się w domu, postanowił mąż zabierając umierającą.

    Podjął ostatnią próbę ratowania żony: przywiózł Filipka. Ten był już po wyroku i miał dylemat – narażać się na procesy czy nieść pomoc cierpiącej. Przeważyło człowieczeństwo i nie zważając na zagrożenie przybył do chorej. Irydiologią, do niedawna nieuznawaną przez medycynę, postawił trafną diagnozę i orzekł, że chora będzie żyć.

    Polecił przyjechać następnego dnia po zioła. Za wizytę odmówił przyjęcia zapłaty. Zalecił między innymi picie soku z brzozy. Po lekach Filipka chora w ciągu całego dnia i nocy wydaliła około 12 litrów moczu. Do dzisiaj pozostały jej ślady popękania ciała w wyniku choroby. Proces zdrowienia postępował tak szybko, że w dniu imienin Filipka (24 czerwca) przyjechała do niego na rowerze. Jeszcze przez trzy lata systematycznie piła zioła. Dzisiaj opowiadając o tamtych zdarzeniach ma łzy w oczach. Przecież była skazana na śmierć i tylko dzięki pomocy zielarza żyje. Przeżyła nawet lekarza, który orzekał o jej rychłej śmierci.

Za co prokurator nienawidzi Filipka

Skoro mogąc wyjść z twarzą wobec nieformalnych nacisków, by doprowadzić Filipka na ławę oskarżonych, po wyroku umarzającym postępowanie decyduje się na założenie rewizji wyroku? Z treści dokumentu zionie taki jad i nienawiść do ludzi, że nawet po latach strach jest zetknąć się z tym człowiekiem.

Za to, że Filipek uratował wiele istnień ludzkich, nazywa go szarlatanem.

    Normalne ludzkie odczucia sądu, który niezawiśle ocenił oskarżonego, prokurator odbiera jako zamach na martwą literę prawa. A przecież prawo to zostało powołane do życia, aby służyć i pomagać ludziom. Niewątpliwie skazanie byłoby zasadne, gdyby pacjenci doznawali w wyniku działania zielarza uszczerbku na zdrowiu. Prokuratorowi, jak sam pisze, chodzi jedynie o ,,…przerwanie działalności oskarżonego… (boli go to, że leczenie ludzi przynosi mu bardzo duże korzyści majątkowe). W krótkim czasie, mimo płacenia podatków w wysokości 4000 zł miesięcznie, oskarżony dorobił się dużego majątku, zakupił 5 ha ziemi, wybudował sobie dom. W pokoju… znaleziono 20000 zł. Jeżeli dziennie do oskarżonego przybyło 100-150 osób, to zainkasował on 3.000 – 4.500 zł… (wg opinii biegłego) w medycynie legalnej stosowane są zioła… w całym kraju mamy… kilkuset znachorów, którzy czynią wiele szkody medycynie z prawdziwego zdarzenia…”. I w tym ostatnim zdaniu mamy całą kwintesencję prokuratorskiego rozumowania.

Medycyna z prawdziwego zdarzenia ponosi szkodę! – a pacjenci są najmniej ważni, oni mogą sobie umierać, aby tylko medycyna szkody nie poniosła. No i te zarobki, których pan prokurator nie może przeboleć. Tylko, zapomina on, że jednostkowo sumy były symboliczne, zaś ich końcowa wielkość świadczyła o skuteczności „tego szarlatana”, a co najgorsze, nie zarabiali dyplomowani uzdrawiacze. Najlepiej jakby Sąd Wojewódzki zaspokoił próżność prokuratorską i  „… wymierzył odpowiednią karę pozbawienia wolności oraz wysoką grzywnę…”.

Zniszczyć, zaszczuć, unicestwić

    Sąd Wojewódzki w Łodzi nie podzie-ił wątpliwości wyrażanych przez prokuratora i wyrokiem z 4 czerwca 1962r. utrzymał w mocy wyrok Sądu Powiatowego. Jakie lobby wywierało naciski na organ oskarżający, można się tylko domyślać. Gorzej, że znaleźli się ludzie podatni na te naciski i nie zechcieli spocząć po pierwszym ani po drugim wyroku. Pewnie gdyby to od nich zależało, skłonni byliby do fizycznego unicestwienia Filipka. W imię praworządności znalazł się sposób na założenie rewizji nadzwyczajnej, z której fragment uzasadnienia zacytuję: ,,…mimo uprzedzania go przez świadka Franciszka Krawczyka – Kierownika Wydziału zdrowia P.R.N. w Skierniewicach o przestępności tego działania (leczenia ziołami)…” Sąd Najwyższy rozpatrując sprawę „zbrodniarza” Filipka stwierdził, że listów w jego sprawie, jakie spontanicznie pisali do władz byli pacjenci zielarza, nie można liczyć na sztuki, lecz na kilogramy. Bardzo znamienne jest stwierdzenie sędziego, który w słowach do oskarżonego powiedział: ,,…mogą panu zabrać wszystko, ale wiedzy nigdy nie zabiorą…”. Stwierdzenie to miało złagodzić dolegliwość orzeczenia, że faktycznie nastąpiło naruszenie przepisów ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza. Najlepiej ten fakt oddaje fragment orzeczenia Sądu Najwyższego: „…Niemniej jednak w żadnym razie nie można dopatrzyć się w działaniu oskarżonego – mimo rozległej jego praktyki – znaczniejszego niebezpieczeństwa społecznego, skoro – w świetle bardzo obszernego materiału dowodowego – jest oczywiste, iż miał on tylko pozytywne osiągnięcia i niejednokrotnie zdołał wyleczyć pacjentów w takich przypadkach, w których lekarze, uznając je za nieuleczalne, okazali się bezsilni. W tych warunkach nie może wchodzić w rachubę, przy zagrożeniu ustawowym do 6 miesięcy aresztu i grzywny lub jednej z tych kar, napiętnowanie oskarżonego karą aresztu… w rachubę może wchodzić jedynie kara grzywny. Z tych względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji”.

Sąd Powiatowy w Skierniewicach

    Na sesji w dniu 12 lipca 1963 r. uznaje Jana Filipka winnym i skazuje go na karę grzywny w wysokości 5000 zł i 500 zł kosztów postępowania.

 

P.N.

Fot.: Jan Filipek – artykuł w gazecie Życie Skierniewic z 4 sierpnia 1994r. 

 

________________

Przeczytaj także:

– Przeziębienie – recepta zielarza Filipka

logo Centralna Turystyczna Agencja Informacyjna

https://polaneis.pl/centralna-turystyczna-agencja-informacyjna

 

Udostępnij