Urodzony w 1993 roku Adrian Wieczorek jest sędzią w I Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Żyrardowie. Postanowieniem z 14 lipca br. oddalił wniosek o wyłączenie asesor Anny Zduńczyk-Panicz z rozpatrzenia precedensowej sprawy cywilnej.
Precedensowej, gdyż sprawa dotyczy możliwych pozakulisowych, bezprawnych działań osób wywodzących się z dawnych służb PRL oraz ich „pociotków” – wobec pani Krystyny.
Sprawie pikanterii dodaje fakt, że domniemany koordynator bezprawnych działań przyznał się de facto do nich. W sprawę bezprawnych działań mogą być zaangażowane osoby z szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości z dawnego woj. skierniewickiego.
Pani Krystyna wystosowała wniosek, aby Sąd Rejonowy w Żyrardowie wniósł do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy do rozpoznania sądowi równorzędnemu spoza apelacji łódzkiej, a już na pewno spoza dawnego województwa skierniewickiego. Wniosek był trybie art. 44[1] kpc.
Czytelniczka jest przekonana, że „Sąd w Żyrardowie nie daje żadnej rękojmi bezstronnego rozpatrzenia sprawy. Sprawy, w której niektóre osoby z żyrardowskiego wymiaru sprawiedliwości mogą być wmieszane w plan zniszczenia mnie”.
Sąd złożonego dwukrotnie wniosku nie rozpatrzył do dzisiaj, dlatego czytelniczka wniosła o wyłączenie referenta Anny Zduńczyk-Panicz z możliwości rozpatrzenia jej sprawy.
Z uzasadnienia wniosku o wyłączenie:
„Z przyczyn oczywistych, zakres i charakter sprawy wyklucza, aby osoby o niezweryfikowanych „powiązaniach rodzinnych i towarzyskich związanych z dawnymi służbami” mogły rozpatrzyć tę sprawę, aby nie narazić na szwank dobra wymiaru sprawiedliwości. Chodzi oczywiście o dawne województwo skierniewickie i apelację łódzką. To wynika wprost z pozwu. Asesor urodziła się w Żyrardowie (dawne woj. skierniewickie), więc zwiększa to stopień uzasadnionych wątpliwości co do jej bezstronności. Podkreślam, że nie mam wobec asesor Anny Zduńczyk-Panicz konkretnych zarzutów, jednak istnieją okoliczności, które mogą obiektywnie wywołać uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności. W świetle powyższej argumentacji sprawa z jakiej rodziny może pochodzić asesor, nie ma już takiego znaczenia. Wymagałoby to zresztą sprawdzenia lub oświadczenia w tej materii samej zainteresowanej. W dokumentach IPN jest bowiem sporo pozycji o tajnych współpracownikach i pracownikach dawnej bezpieki o nazwisku Zduńczyk. W samym tylko dawnym WUSW w Skierniewicach pracowało dwóch funkcjonariuszy SB o nazwisku Zduńczyk (Edmund i Władysław)”.
Przekładając to na prostszy język: czytelniczka chce mieć pewność, że jej sprawą nie zajmie się sędzia o niezweryfikowanych „powiązaniach rodzinnych i towarzyskich związanych z dawnymi służbami”. To chyba oczywiste.
Dlatego bardzo liczyła na oświadczenie asesor składane w trybie art. 52 par. 2 kpc. Gdyby asesor oświadczyła, że nie ma żadnych powiązań rodzinnych i towarzyskich związanych z dawnymi służbami, wniosek o jej wyłączenie zostałby zapewne przez czytelniczkę cofnięty.
Niestety, Zduńczyk-Panicz złożyła tylko ogólne oświadczenie, zupełnie nieodnoszące się do argumentacji złożonego wniosku – uważa pani Krystyna.
W oświadczeniu asesor napisała jedynie, że nie zna osobiście czytelniczki, a ze stroną pozwaną (domniemanym koordynatorem) nie łączą ją żadne stosunki. Dlatego uznała, że „nie istnieją żadne okoliczności wpływające na moją bezstronność przy rozpoznaniu niniejszej sprawy”.
Czytelniczka nie wycofała więc wniosku o wyłączenie argumentując jednocześnie, aby nie brać pod uwagę oświadczenia asesor Anny Zduńczyk-Panicz, gdyż „oświadczenie to nie ma nic wspólnego z argumentacją złożonego wniosku o wyłączenie”.
I tak sprawa trafiła do sędziego Wieczorka.
Sędzia, postanowieniem z 14 lipca, oddalił wniosek o wyłączenie asesor. W uzasadnieniu napisał, że sędzia referent złożyła oświadczenie, któremu trudno „odmówić wiarygodności”. Jedno zdanie z uzasadnienia próbuje nawiązać do argumentacji złożonego wniosku o wyłączenie: „Nie sposób uznać, aby urodzenie się sędziego w miejscowości, w której znajduje się siedziba sądu pozbawiało go obiektywizmu przy rozpoznawaniu sprawy„.
Z tego może wynikać, że z całej argumentacji wniosku o wyłączenie asesor, sędzia zrozumiał jedynie, że czytelniczka chce wyłączenia Zduńczyk-Panicz, bo… urodziła się w Żyrardowie.
Dla młodszych czytelników
Żyrardów w latach 1975-1998 wchodził w skład województwa skierniewickiego. To tutaj istniał Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych (WUSW), koordynujący pracę funkcjonariuszy SB czy tajnych współpracowników SB (tzw. TW).
Gdyby asesor urodziła się np. na Pomorzu lub Podkarpaciu, to trudno byłoby przypuszczać, że może mieć coś wspólnego – np. rodzinnie – z dawnymi funkcjonariuszami SB o nazwisku Zduńczyk: Edmundem i Władysławem, pracującymi w WUSW w Skierniewicach. Skoro jednak urodziła się w dawnym woj. skierniewickim, to logicznie zwiększa to stopień uzasadnionych wątpliwości co do możliwych powiązań z tymi osobami (np. wcześniej rodzinnych, a teraz z ich następcami). Dlatego tak ważne było oświadczenie asesor.
Podsumowanie
Ta sprawa wygląda naprawdę dziwnie – oświadczenie asesor oraz postanowienie Adriana Wieczorka. Gdyby takie oświadczenie miał złożyć autor tego artykułu, to bez mrugnięcia okiem napisałby, że nie ma nic wspólnego oraz nie ma żadnych powiązań rodzinnych i towarzyskich z dawnymi służbami. Dodałby, że wstydziłby się takich powiązań.
Temat zostałby wyjaśniony raz na zawsze.
Sprawie będziemy się przyglądać.
Jan Wels
foto: Pixabay
_________________________
Aktualizacja: 9 sierpnia
1.
Czytelniczka złożyła zażalenie na postanowienie wydane przez sędziego Wieczorka.
2.
Sprawa została objęta przez MDSS 
cdn.
______________
Przeczytaj także:
– Żyrardowski układ zamknięty? Część I – zawiadomienie
– Żyrardowski układ zamknięty? Część II – „dochodzenie”
– Żyrardowski układ zamknięty? Część IV – jak odwrócić kota ogonem – przepis made in Żyrardów
– Żyrardowski układ zamknięty? Część V – biedny kot, ile razy bowiem można go odwracać ogonem
– Żyrardowski układ zamknięty? Część VI – nowe, szokujące fakty
